RSS

Odcinki specjalne – wskrzeszanie kampanii

28 Kwi

Drogie i Drodzy!

Od jakiegoś czasu piszę o odcinkach specjalnych, czyli nietypowych sesjach łączących się z większymi kampaniami. Zazwyczaj są to przygody poboczne, które rozbudowują główną fabułę, ale jednak nie są jej główną treścią – ich celem jest nie tyle popychanie jej do przodu, co rozwijanie w bok, dodawanie nowych wątków i pogłębianie tych marginalnych. Takie właśnie były dwa odcinki specjalne, które opisałem wcześniej – Vlad Palownik i Dobry Grzesznik.

Od pewnego czasu szykuję się jednak do zgoła innego odcinka specjalnego – grande finale kampanii Rippers, której częściami były poprzednie odcinki. Każdy finał jest niezwykłą sesją, ten jednak ma w sobie jeszcze coś, co go wyróżnia: jest nie tylko finiszem, ale też wskrzeszeniem. Kampania trwa około trzy lata, ale największy rozpęd miała przez pierwszy rok, potem widzieliśmy się rzadko i nieregularnie. Na początku tego roku uznałem, że chcę wreszcie zamknąć tę ogromną historię, i zacząłem się zastanawiać nad tym, jak. A w trakcie zastanawiania zacząłem działać.

Jakiś czas temu rozegraliśmy pierwszą sesję wskrzeszeniową, bez nastawiania się na to, że od razu zakończy ona historię. Traktowałem ją jako poligon doświadczalny, na którym chciałem sprawdzić, jak taki powrót po dłuższej przerwie może działać. Przejrzałem stare notatki, zapytałem graczy, jak oni pamiętają najważniejsze wydarzenia i zorientowałem się, że to będzie musiała być sesja z kilkoma równoległymi historiami. Postaci chciały rozegrać serię intryg w całej Europie i planowały się w tym celu rozdzielić. Nie przepadam za rozdzielaniem drużyny, ale Rippers to wyjątkowa kampania – trwa tak długo i wciąga tak mocno, że wszyscy są zaangażowani w wątki wszystkich innych i słuchanie o nich nie powinno być dla nich nudne. Liczyłem też na to, że dzięki rozgrywaniu jednocześnie licznych wątków rozgrywających się na całym kontynencie wyraźniej pokaże się obłędny rozmach tej kampanii.

Wydaje mi się, że się nie przeliczyłem – sesja była całkiem ciekawa, gracze bawili się tak dobrze, jak zwykle. Problemem była za to moja decyzja, by rozwinąć naraz wszystkie wątki – i te wiktoriańskie, i nigdy nie dokończony „spin-off” o życiu Vlada Palownika. Wydawało mi się, że to może świetnie zagrać, nadać sesji jeszcze większego rozmachu i wzmocnić wrażenie dopełniania całej historii. Przesadziłem jednak z chaosem: nie wszyscy gracze z głównej kampanii grali też we „vladową” i uznałem, że nie będę ich uprzedzał przed sesją, w jaki postaci będą się wcielać w XV w. Liczyłem, że ujawnienie tego w trakcie sesji będzie bardziej dramatyczne, a problem z nagłym wczuciem się w kogoś nowego miało rozwiązać to, że te nowe postaci były demonami dręczącymi ich głównych bohaterów – Aga miała wcielić się w Siedmiookiego, demona strachu mającego na pieńku z jej postacią, a Olek w Fenrira, wilkołaka, którego moc przejął w XIX w. jego główny bohater Francois.

Mimo wszystko było to za dużo chaosu. Piętrowe złożone historie mogą być fajne, ale chyba muszą być w tym celu bardziej precyzyjne. Rippers rozrosło się w przeogromną, światową kampanię, ale rozrosło się w nią w dużej mierze dzięki improwizacji – przygotowania do kolejnych sesji opierałem raczej na generowaniu luźnych pomysłów, niż tworzeniu zawiłych związków przyczynowo-skutkowych i często czekałem na to, jak coś rozwinie się na sesji albo jak gracze zinterpretują jakiś wieloznaczny bodziec – dopiero to było dla mnie wskazówką, jak ostatecznie ma wyglądać dany wątek. Taki styl prowadzenia jest niesamowicie fajny, dynamiczny i otwarty na graczy, ale tu się nie sprawdził. O ile w XIX w. wszystko działało nieźle i bawiło nas nawet lepiej, o tyle w XV w. trudno było się nam odnaleźć, zwłaszcza Adze i Olkowi.

Dostałem więc nauczkę, by bardziej się przyłożyć do kolejnej sesji, zaplanować ją precyzyjniej i przede wszystkim przemyśleć, czy w ogóle wprowadzać tam sceny z wieku XV – a jeśli tak, to bardzo uważnie przygotować ich powiązania z główną fabułą. Zadbać o to, by pojawiały się dokładnie wtedy, gdy w XIX w. jakiś fakt z przeszłości okazuje się ważny, i pokazywały go.

Wszystko wskazuje na to, że ta sesja, prawdopodobnie naprawdę finałowa, rozegra się już w poniedziałek. Mam zaplanowany dużo bardziej szczegółowy plan tego, co po kolei się na niej wydarzy i gdzie będą cięcia między poszczególnymi wątkami, planuję zresztą stosunkowo szybko doprowadzić do ponownego spotkania całej drużyny. Nie jestem jeszcze pewien, co zrobię z wiekiem XV, ale przecież mam kilka dni na przemyślenie tego.

A tymczasem dbam o zaangażowanie graczy, organizując im małą przygrywkę. Co kilka dni wysyłam im na FB małą historyjkę, która w jakiś sposób dotyczy świata gry, i daję trzy opcje tego, jak może się ona skończyć. Oczywiście ich wybory będą miały konsekwencje na sesji, a gracze wiedzą dość dużo, by przewidywać, jakie one będą, ale nie dość, by wiedzieć to na pewno. Wydaje mi się, że to dobrze pasuje do takiej długiej i intertekstualnej kampanii, w której drużyna zdążyła się już poczuć zaangażowana w cały świat.

Oto trzy historyjki, które zdążyłem wysłać, z komentarzem dla wyjaśnienia kontekstu:

 

Ta historyjka odnosi się do marszu na Paryż pruskiej armii wzmocnionej steam- i biopunkowymi wynalazkami Kuby Rozpruwacza pod osłoną magicznej burzy wyczarowanej przez Fausta.

Hermann von Silberkreuz, pruski oficer i weteran wielu wojen, je kolację z innymi wojskowymi. Ich oddziały są częścią armii prowadzonej przez Fausta – częścią złożoną z żywych ludzi, którzy muszą odpoczywać, jeść i spać. Von Silberkreuz jest przerażony całą tą wojną, nie chce, by jego ludzie walczyli przeciwko Francji ramię w ramię z potworami i czarnoksiężnikami. Co powinien zrobić?

  1. Na razie nic, obserwować rozwój wydarzeń i się nie narażać
  2. Porozmawiać o swoich wątpliwościach z innymi oficerami
  3. Spróbować sabotażu – zniszczyć ważne plany lub uszkodzić maszyny kroczące, które towarzyszą armii.

 

Tutaj gracze nie bardzo wiedzą, jaki ta historia ma związek z fabułą, ale finał ma się rozegrać w Paryżu a tajemniczy nieznajomy to oczywiście Drakula.

Francja, 1. połowa XVII w. Jean Armand du Plessis de Richelieu stoi przy oknie kardynalskiego pałacu. Wie, że w jego komnatach są królewscy muszkieterowie i że wnet mogą znaleźć kompromitujące ich dokumenty. Po raz kolejny słyszy mocny, męski głos zza okna.

„Jesteś, Kardynale, w pułapce. Potrzebujesz pomocy. Mogę się nimi zająć, ale musisz mnie zaprosić do swojej rezydencji. Jestem szlachcicem, mam swój honor i nie wejdę samowolnie”.

Richelieu ma niejasne przeczucie, że tajemniczy gość jest kimś więcej, niż zwykłym człowiekiem. Co powinien zrobić?

  1. Zaprosić mężczyznę i pozwolić mu zająć się Muszkieterami
  2. Nie zapraszać mężczyzny
  3. Zaprosić go, ale ostrzec przed nim Muszkieterów. Niech się nawzajem wykończą.

 

Jednym z wątków jest to, że na mocy paktu z Lilith drużyna musi wciągnąć Austro-Węgry w nową wojnę francusko-pruską, a wszystko wskazuje na to, że sama Lilith przebywa właśnie w Wiedniu, udając żonę następcy tronu. Historycznie małżeństwo Franciszka Ferdynanda z Zofią von Chotek zaczęło się dopiero w 1900 r., ale w Rippers zdarzały się już gorsze nieścisłości.

Zygmunt Freud nigdy jeszcze nie miał tak dostojnego pacjenta. Poufnymi kanałami doszła do niego prośba o spotkanie wystosowana przez samego Franciszka Ferdynanda, następcy tronu Austro-Węgier. I stało się, że arcyksiążę potajemnie przyjechał do gabinetu przy Berggasse 19, a teraz leży przed Freudem na kozetce.

Franciszek Ferdynand opowiada o swojej świeżo poślubionej żonie, Zofii von Chotek. Książę czuje się dziwnie w jej pobliżu, niejasno wspomina też o jej nietypowych zachowaniach natury… małżeńskiej. Znać, że bardzo się martwi o ten związek. Jak powinien zareagować Freud?

  1. Poprosić arcyksięcia, by umówił go na spotkanie z żoną.
  2. Uznać niepokoje arcyksięcia za objaw jego problemów i rozpocząć psychoanalizę.
  3. Złamać wszelkie reguły fachowej rzetelności i zacząć zbierać informacje o Zofii von Chotek na własną rękę.

 

Nie wiem, czy przed sesją sprokuruję jeszcze jakieś pytania, odpowiedzi te trzy już dały mi sporo pomysłów na przebieg finału. A gdy już ten przebieg przebiegniemy, na pewno go tu opiszę.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 28 kwietnia 2016 w Scenopisarstwo

 

Tagi: , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: