RSS

„Złotousty” – kilka słów o grze

30 Kwi

Drodzy i Drogie!Złotousty

Od jakiegoś czasu na DriveThruRPG istnieje osobna kategoria na gry w języku polskim. Miło do niej raz na jakiś czas zajrzeć i odkryć, że pojawiło się coś nowego. Szczególnie miło robi się, gdy są to małe niezależne rzeczy – fajnie, że Fajne RPG tam są, ale one są też gdzie indziej a projekty Aureusa czy Noobirusa nie mają innej równie dobrej platformy. Od jakiegoś czasu obiecywałem sobie, że opiszę te wszystkie niezależne gry, a dziś zaczynam spełniać tę obietnicę. Boję się słowa „recenzja”, bo interesuje mnie nie tyle ocena całych gier, a raczej analiza tego, co wydaje mi się w nich szczególnie interesujące. Niech więc te teksty będą po prostu „kilkoma słowami o grze”. A pierwszą z tych gier będzie Złotousty Aureusa, gra o bardach i artystach przeznaczona dla dwóch osób.

Podręcznik jest króciutki, ma zaledwie 11 stron. Zawiera przede wszystkim reguły tworzenia fabuły kampanii, porady co do gry i kilkanaście przykładów tego, kim właściwie może być tytułowy Złotousty – od barda przez gejszę po blusmena. To, co wydaje mi się najciekawsze to model kampanii i to, jak stopniowo oddaje ona narrację w ręce gracza.

Historia jednego Złotoustego ma trwać sześć sesji i każda poza finałową ma opowiadać o zdobyciu przez niego jednego z Atrybutów wielkiego artysty-podróżnika: instrumentu, przyjaciela, miłości, utworu i broni. Początkowo relacje między obojgiem grających przypominają typowy układ z graczem i prowadzącym – jedna osoba wciela się w barda, druga kreuje wydarzenia wokół niego (raczej improwizując, niż pisząc precyzyjne scenariusze). Każdy zdobyty Atrybut daje jednak bardowi konkretne elementy, które może wpleść w historię – gdy więc rozstrzygnie się opowieść o tym, jak zdobył przyjaciela gracz może w kolejnych sesjach dokładać do fabuły wydarzenia związane z przyjaźnią i zaufaniem. Takich elementów jest kilka dla każdego Atrybutu i są z góry ustalone, a każdego można użyć tylko raz, ale podejrzewam, że rzadko będą zużywane na bieżąco. Gracz będzie miał więc z każdą kolejną sesją coraz więcej i więcej możliwości pokierowania przygodą, co może prowadzić do ciekawych efektów – oto im bard lepszy, tym bardziej sam tworzy własną legendę. I czy my możemy wprost jej ufać? Gdyby to był serial prawdopodobnie w ostatnim odcinku okazywałoby się, że narratorem od początku był główny bohater.

Bardzo podoba mi się to, że system zdobywania Atrybutów jest uniwersalnym i eleganckim mechanizmem ustalania, o czym mają być kolejne sesje. Podręcznik zawiera konkretną listę tego, jakie atrybuty zdobyć ma bard, ale to elementy, które łatwo wymontować i wstawić na ich miejsce coś innego. Jeśli na przykład nie chcemy, by miłość była ważną częścią opowieści możemy zignorować ten Atrybut i skrócić kampanię albo wprowadzić na jego miejsce inny – choćby jej odwrotność: Wroga. Tak naprawdę Złotousty może posłużyć za podstawę dowolnej gry o postaciach, które potrzebują osiągnąć konkretne rzeczy, by się spełniać. Wyobrażam sobie na przykład wersję o prorokach, gdzie Atrybutami byłyby Wiara, Charyzma, Wyznawcy i tym podobne.

Ciekawe są także ostatnie strony, gdzie Aureus opisał rozmaite typy historycznych profesji nadających się na bohaterów Złotoustego – skaldów, gejsze, blusmenów i wiele innych. Opisy dają kilka pomysłów, skłaniają do szukania kolejnych na własną rękę ale też służą za coś w rodzaju nieformalnego almanachu gry. Mam na myśli to, że czytając o tym, dlaczego autor widzi te wszystkie postaci jako potencjalnych Złotoustych i jakie przygody by dla nich planował można lepiej zrozumieć, o czym jego zdaniem może być jego własna gra.

Zastanawiam się, czy gra nie skorzystałaby na kilku akapitach proponujących w podobny sposób modyfikacje i alternatywne wersje mechaniki. Aureus zachęca pod koniec podręcznika, by przekształcać reguły i założenia Złotoustego we własnym zakresie, ale mnie zawsze ciekawi, jakie inne pomysły miałby sam autor – wszak zna on swoją grę jak nikt inny i można liczyć, że zaproponuje coś naprawdę ciekawego.

Złotousty powstał jako system minimalistyczny, oferujący proste narzędzia do tworzenia fabuł. Jakość sesji będzie w ogromnym stopniu zależała nie od prościutkiej mechaniki, a od tego, czy trafi ona do wyobraźni graczy i zainspiruje ich do czegoś ciekawego. Nie wszyscy lubią takie gry, ale jeśli dla Ciebie brzmi to dobrze na pewno warto poświęcić te kilka chwil na przeczytanie króciutkiego podręcznika. Aureus opublikował go po cenie „płać-ile-chcesz”, ale gorąco apeluję, by wydać na niego kilka złotych – zdecydowanie jest tego wart, a samemu będąc autorem publikującym teksty „co łaska” wiem, jak miłe jest dla autora, gdy ktoś za nie zapłaci.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 kwietnia 2016 w Przemyślenia i notatki

 

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: