RSS

Gra na forum

08 Maj

Drogie i Drodzy!

Stosunkowo rzadko pisze się w Internecie o PBFach, czyli grach przez fora i inne tekstowe komunikatory. Ja sam bardzo długo nie miałem żadnego kontaktu z tą formą gry, ale kilka miesięcy temu spróbowałem i okazało się, że jest w niej wiele dobrego.

Zaczęło się od tego, że mój znajomy Michał zaangażował się w kilka forowych sesji na Myth-Weavers, opowiedział mi o nich i wydały mi się one ciekawe. Gdy startowała kolejna zapytałem więc jej prowadzącego – Jakuba – czy mógłbym dołączyć i okazało się, że tak. Przygoda ma być dość typową historią „od zera do bohatera” i toczy się na regułach D&D 3.5 z wariantem gestalt pozwalającym stworzyć dla postaci unikatową klasę z połączenia dwóch innych. Moi współgracze – wyżej wspomniany Michał oraz Czarek – stworzyli sobie postaci mysiego wróżbity Göza oraz githzeraia przedstawiającego się jako Zerth, a  ja sięgnąłem po z dawna przygotowany na okoliczność gestaltowej kampanii plan zagrania błędnym rycerzem i rozpisałem Valaela, barda a zarazem paladyna wolności (a więc wciąż dobrego, ale chaotycznego).

Pierwszym, co uderzyło mnie w Myth-Weavers było to, jak sprawnie krążą tam informacje. Dzięki opcjom postów bardzo łatwo można powiedzieć coś wszystkim, co innego jednemu z graczy a jeszcze co innego tylko prowadzącemu. Na początku gry było to dla mnie ważne nie tylko dlatego, że rzucało się w oczy jako odróżniające PBFy od sesji na żywo, ale także dlatego, że pasowało do sytuacji – Valael dołączył do gry, gdy reszta miała już za sobą trochę przygód, więc jego historia zaczęła się od wzajemnych podchodów, prób wybadania się i gestów zaufania oraz nieufności. W tej sytuacji wymiana informacji z Jakubem, tajne rzuty na Spostrzegawczość czy Blef były bardzo poręczne. Na tym etapie miałem wrażenie, że główny walor PBFów kryje się właśnie w możliwości ciekawego dozowania informacji, utrzymywania dookoła sesji i postaci aury tajemnicy. To, że gra nie dzieje się na żywo nie przeszkadza w graniu w takim stylu, wręcz przeciwnie – nie jesteśmy w jednym miejscu, nie widzimy swojej mimiki, nie słyszymy kości turlających się w tajnych rzutach i to wszystko sprawia, że informacji jest jeszcze mniej a zagadkowy nastrój się zagęszcza.

Ciekawe było też to, jak dobrze w takiej grze sprawdza się D&D, a przynajmniej to, co w tym systemie lubię. „Dedeki” trochę mnie odstraszają zbyt sztywnymi regułami rozwoju i mechaniką walk, ale poza tym uważam je za solidny system fantasy, który swoją długaśną listą umiejętności, atutów, mocy i czarów pozwala naprawdę dobrze odwzorować większość niezwykłych rzeczy, jakie mogą się dziać w różnych „fantaziakach”. Na naszej sesji walka się na razie nie pojawiła – i dobrze – a wszystko inne działa bardzo sprawnie właśnie dzięki swobodnej komunikacji z Jakubem: ja opisuję w prywatnych komentarzach wykrywanie zła, testy wiedzy i inne tego rodzaju rzeczy, a Michał chyba jeszcze częściej korzysta z nich, by rozstrzygnąć różne dziwne psioniczne sposoby, na jakie patrzy na świat jego wróżbita.

Po pewnym czasie okazało się jednak, że ta sesja nie bardzo nadaje się na zagadkowy nastrój, przynajmniej w obrębie drużyny. Gramy już kilka miesięcy (choć niezbyt regularnie), ale wciąż nie czuję się na siłach określić, jaki to właściwie typ przygody. Niemniej jednak wydaje się, że konflikt czy rywalizacja w drużynie nie mają być w nim kluczowe, a i zabaw z tym, jak postaci postrzegają świat nie ma zbyt wiele (choć się zdarzają). Na dłuższą metę przepustowość informacyjna Myth-Weavers przestała być aż tak przydatna, jak na początku. Dalej grało się całkiem przyjemnie, ale początkowe podniecenie zniknęło. I w przypadku mojej postaci nawet trochę odbiło się czkawką, bo wykreowanie Valaela jako tajemniczego i dość nieufnego sprawiło, że jego dalsze posty były płytkie, składały się z lakonicznych informacji albo pozowania na rycerza w lśniącej zbroi.

Niedawno Michał skierował kampanię na ciekawą nową ścieżkę, spisując długaśny, widoczny dla wszystkich post z przemyśleniami swojej postaci. Uznałem, że to krok w dobrą stronę, ale nie od razu miałem pomysł, jak dać Valaelowi coś podobnego. W końcu dzisiaj, po kolejnym wielgachnym poście Michała zawziąłem się i w odpowiedzi sprokurowałem niewiele krótszy opis wątpliwości paladyna, który widzi z ukrycia, że niewinny człowiek rozmawia z krwiożerczym wampirem ale nie wie, czy ujawnianie się i stawanie już teraz w obronie słabszego byłoby prawdziwym heroizmem czy tylko zgrywaniem rycerzyka. Bardzo miło pisało mi się ten post i mam nadzieję, że takie „literaturzenie” zostanie z tą kampanią na dłużej.

Jest ono zresztą innym przejawem tej samej ogólnej tendencji – gra przez forum jest świetna pod tym względem, że pozwala na swobodniejsze krążenie informacji. Dzięki możliwościom Myth-Weavers i graniu nie w czasie rzeczywistym, a w rozciągnięciu na wiele dni można opisać więcej, ciekawiej, pełniej. Gdy w sesji ważne są sekrety i zaskakiwanie się wzajemnie te opisy mogą mieć postać tajnych informacji krążących między graczami a prowadzącym na podobieństwo słynnych „karteczek” pojawiających się czasami w sesjach na żywo. Gdy zaś utrzymywanie sekretów traci sens można pójść w drugą stronę – raczyć współgraczy rozbudowanymi, literackimi opisami ujawniającymi czyny, uczucia, myśli i wątpliwości postaci.

Nasza sesja działa naprawdę nieźle, ale nie byłbym sobą, gdybym nie zastanawiał się, jak wykorzystać te cechy Myth-Weavers na inne sposoby. Wydaje mi się, że na forach jeszcze lepiej sprawdziłyby się gry, w których mechanika wyraźniej wiąże się z narracją. Wyobrażam sobie na przykład Wolsunga, w  którym prawie zupełnie rezygnujemy z rzutów i skupiamy na kartach, a zagranie każdej opisujemy długo, z pasją i fantazją. Albo wykorzystanie jednego z systemów, w których od wyniku na kości zależy nie tylko to, czy akcja się udaje, ale też to, kto ją opisuje… Ale takie pomysły to już temat na osobny wpis. Mam zresztą nadzieję, że przed jego napisaniem uda mi się wypróbować przynajmniej niektóre w praktyce.

 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 8 Maj 2016 w Z perspektywy gracza

 

Tagi: , , , , ,

4 responses to “Gra na forum

  1. zireael07

    8 Maj 2016 at 15:47

    Moją pierwszą stycznością z sesjami RPG było PBF, potem przyszła ‚Strasna Zaba’, tj. moja pierwsza sesja na żywo, a potem były jeszcze dwie sesje PBF (na Polterze i na Lastinn). Przed ‚Zabą’ byłam strasznie stremowana, natomiast muszę przyznać, że wyszła rewelacyjne – i bez głównej wady PBFów czyli rozłażenia się totalnego w miarę upływu realnego czasu…. żadna z tych sesji w których brałam udział nie doszła do jakiegokolwiek sensownego punktu zanim się okazywało że gracz(e)/MG/niepotrzebne skreślić nie mają czasu i nie panują nad sytuacją.

    Polubienie

     
    • Marek Golonka

      8 Maj 2016 at 16:22

      Miło słyszeć, że Zaba się podobała 🙂 Ja też mam dużo dobrych wspomnień z tamtej sesji. Co do rozłażenia się PBFów – też widzę ten problem, ale u nas nie jest on zbyt duży. Wynika to chyba z tego, że mamy tylko 3 graczy, a domyślam się, że współczynnik rozłażenia rośnie geometrycznie albo i wykładniczo wraz z liczbą osób 🙂

      Polubienie

       
  2. Piotr

    9 Maj 2016 at 14:14

    Podziwiam cierpliwość pbfowców. Sam próbowałem kiedyś tej formy rozrywki, ale doszedłem do wniosku, że to nie moje klimaty. Wiele sesji PBF obfituje w wodolejstwo, bo ludzie rozpisują ściany tekstu na temat tego, co ich postać myśli, co IMO kompletnie nic do sesji nie wnosi. Także w kwestii wspomnianego Michała, który spisał przemyślenia postaci, mam kompletnie inne odczucia. Można to zrobić ciekawie (lub nie), ale to wciąż moim zdaniem lanie wody.

    Trudno się jednak nie zgodzić z tym, że w PBFach lepiej można dawkować informacje, a dla osób, które cierpią z powodu totalnego braku czasu zdecydowanie łatwiej jest machnąć posta raz na x dni niż spotkać się w któryś dzień na sesję 4h+.

    Mnie bardziej przekonują sesje online z użyciem wirtualnego stołu (Roll20 lub Fantasy Grounds), komunikatora (Google Hangouts, Skype i inne) i opcjonalnie kamerki. Co prawda nie zamierzam prowadzić w takiej formie, bo próbowałem i kompletnie mi to nie klikło, natomiast granie jest już całkiem spoko, także tę formę sesjowania mogę spokojnie polecić.

    Polubienie

     
    • Marek Golonka

      9 Maj 2016 at 19:04

      Ja też grałem na Skype z jakimś stołem – chyba był to Vassal – i faktycznie się to sprawdzało. W przeciwieństwie do PBFa to mi się wydaje zamiennik normalnej sesji: trochę rzeczy idzie gorzej, kilka innych lepiej ale ogólnie jest podobnie. Natomiast PBF wydaje mi się czymś zupełnie osobnym i np. wodolejstwo w nim jest dla mnie w porządku, jeśli to woda wysokiej jakości 🙂 Zobaczymy, jak rozwinie się tamta kampania – jak na złość w dniu spisania tej notki pojawiły się pierwsze sygnały, że może umierać – ale sama forma mnie nie zniechęciła i z chęcią z nią poeksperymentuję.

      Polubienie

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: