RSS

Karnawał Quentina

15 Wrz

ruszyla-xviii-edycja-konkursu-quentin-_bw75711Drodzy i Drogie!

Od dwóch dni na stronie konkursu Quentin znaleźć można komplet scenariuszy zgłoszonych na tegoroczną edycję. To 10 przygód, z których 5 dostało się do finału – nieco ponad 300 stron tekstu. Tym razem byłem członkiem Kapituły, więc przeczytałem wszystkie prace już wcześniej, ale do ubiegłego roku moment ich publikacji zawsze wywracał mi na kilka dni życie do góry nogami. W bardzo, ale to bardzo pozytywny sposób. Prywatnie nazywałem te dni „karnawałem Quentina”, a w tym roku, nie mogąc w nim uczestniczyć na zwyczajnych prawach spróbuję przynajmniej namówić Was, byście go sobie sprawili – teraz lub po ogłoszeniu wyników.

Na czym właściwie polega taki „karnawał”? Po prostu na zrobieniu czegoś ze scenariuszami, które przyszły na Q, i/lub pisaniu o tym w Sieci. Komentowaniu ich, prowadzeniu, raportowaniu tego prowadzenia, pisaniu o tym, co by się w nich zmieniło czy wreszcie, w przypadku autorów, opisywaniu swoich prac nad nimi.

Quentin jest dla mnie fenomenalną okazją do rozmów o erpegach i scenopisarstwie, poznawania nowych stylów prowadzenia i typów przygód. Oczywista, przeczytanie scenariusza nie zastąpi rozegrania sesji, ale scenariusze są dużo bardziej dostępne – czyta się je szybciej, niż gra sesje, nie trzeba wychodzić z domu i, co chyba najważniejsze, każdy  może je otworzyć, przeczytać i zobaczyć, co sądzi o nich oraz na ile zgadza się z tekstem o nich, który właśnie przeczytał. Sesja Wekta z finału Pucharu Mistrza Mistrzów na pewno była dla jej uczestników pełniejszym i głębszym przeżyciem, niż przeczytanie pracy któregokolwiek z finalistów Q, ale niestety tych wrażeń nie da się pobrać ze strony PMMa. Tymczasem scenariusze są właśnie „pobieralnym wrażeniem” – zapisem czyjegoś pomysłu na sesję, a w dalszej perspektywie czyjejś filozofii prowadzenia, przygotowanym dokładnie z myślą o tym, by każdy mógł się z nim zapoznać.

Korzyści z zaangażowania się w pisanie o Quentinie mogą być poznawcze – poznajemy nowe style gry i nowe pomysły oraz rozumiemy lepiej swoje własne gusta – ale mogą być też społeczne i emocjonalne. W formule Q najcenniejsze było dla mnie zawsze to, że zakłada indywidualne pochylenie się nad każdym scenariuszem – każdy członek Kapituły konkursu komentuje każdy tekst, nie tylko te finałowe, co składa się na naprawdę szeroką paletę opinii o danej pracy. Ja sam jako autor 6 tekstów wysłanych na różne edycje Q wiem, że jednomyślność Kapituły zdarza się rzadko, w komentarzach dostaje się niezależne, napisane specjalnie z myślą o Twojej pracy opinie kilkunastu ludzi mających spore doświadczenie erpegowe.

To miłe, nie sądzicie? I napisanie czegoś o Q na własną rękę pozwala wzmocnić tę miłą atmosferę, sprawić, że konkurs stanie się dla uczestników jeszcze bardziej osobisty i uczyni ich jeszcze bardziej otoczonymi uwagą, wspartymi w scenopisarskim trudzie. Startujący w Quentinie często są aktywni w sieciowym fandomie – w tym roku co najmniej połowa nazwisk jest znajoma z innych erpegowych projektów – co czyni z niego konkurs o bardzo małym dystansie między uczestnikami a „widzami”. Naprawdę łatwo wejść w interakcję z osobami, które wysłały prace, pokazać im, że ich trud na coś się przydał, a z drugiej strony: zrozumieć ich pomysły lepiej dzięki rozmowie.

Jak napisała blublu pod moim wpisem sprzed trzech lat, w którym opisywałem moje pomysły na zmodyfikowanie jej fascynującego W poszukiwaniu poszukiwacza: Wow, w tym miejscu chcę powiedzieć, że quentin zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nie wiem czy jest inny konkurs w którym ludzie poświęcają tyle czasu i energii na analizowanie i recenzowanie swoich prac. To jest bardzo motywujące! Oczywiście trudno się doszukiwać takiego zjawiska w Quentinie 2015, w którym po prostu wzięło udział za mało prac na jakikolwiek masowy odzew, ale mam wrażenie, że przy okazji poprzednich edycji zawsze działo się trochę takiej miłej wymiany myśli, poświęcania czasu tekstom, na które z kolei ich autorzy także poświęcili go niemało. Ja nazywam to „karnawałem”, bo zawsze angażowałem się w tę wymianę bardzo intensywnie czy wręcz nerwowo, produkując dziesiątki notek i czując mocną potrzebę wykrzyczenia fajności Quentina na prawo i lewo, ale oczywiście nie trzeba wkładać w to aż tyle energii, by poczuć się zaangażowanym w coś bardzo fajnego. Wystarczy jeden wpis, jedna rozegrana i zaraportowana sesja, by dołożyć się do tego wydarzenia. Tylko nie zapomnijcie podlinkować takiego wpisu na fb konkursu lub w innym miejscu, gdzie wiele osób może go zauważyć!

PS. Na razie znalazłem trzy wpisy poświęcone tej edycji – wrażenia z lektury tekstów Ifryta oraz Enca i opinię o Czystych Rączkach Krokodyla z Oczami na Szypułkach. Czy może są już jakieś inne wpisy, które przegapiłem?

 
12 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 15 września 2016 w Scenopisarstwo

 

Tagi: , , ,

12 responses to “Karnawał Quentina

  1. ifryt

    15 września 2016 at 11:52

    Cenna uwaga o poznawaniu różnych stylów rpg. Tegoroczni finaliści są tego doskonałym przykładem. 5 scenariuszy każdy dobry, a każdy inny. Aż szkoda wybierać spośród nich najlepszy. Właściwie każdy z nich możnaby poprowadzić i zapewniłby ciekawą sesję – choć właśnie, każdy w innym stylu (nawet dwa scenariusza tego samego autora, Kratistosa, są zupełnie inne).

    Polubione przez 1 osoba

     
  2. Enc

    15 września 2016 at 22:02

    O, a ja się wyłamię i powiem, że o ile przeczytanie tych przygód to była jednak fajna zabawa, o tyle szczególnie mocno na mnie nie wpłynie. Jako solidne oceniłbym pięć przygód (bez Atlantydy, z Bramami Morra), ale poprowadziłbym w zasadzie tylko dwójkę moich faworytów – Rączki i Rodzinę. Pozostałym brakuje tego coś, co przekonałoby mnie do tego, iż warto poświęcić na nie 5-6 godzin i jeszcze z godzinę na przekonanie graczy, zamiast w dwie godziny rozpisać kolejną przygodę do kampanii.

    Polubienie

     
    • Marek Golonka

      16 września 2016 at 01:31

      Ha, ciekawe podejście 🙂 To znaczy – ciekawi mnie, co musiało by się stać, żebyś uznał, że wpłynęły na Ciebie mocno. Ja też raczej nie zamierzam wielu z nich prowadzić, ale mam wrażenie, że samo ich przeczytanie dało mi sporo pomysłów, kontakt z innymi stylami gry, haust świeżego powietrza. Dla mnie ich waga nie polega koniecznie na tym, żeby je wszystkie poprowadzić, a raczej na tym, że ta „kolejna przygoda do kampanii” pewnie będzie dzięki nim trochę inna.

      Polubienie

       
  3. Enc

    16 września 2016 at 05:49

    Posłużę się kilkoma przykładami.
    Burning Empiers wywróciło do góry nogami moje podejście względem tego, jak może wyglądać sesja, jej struktura, odpowiedzialność uczestników. Wystarczyła jedna przygoda bym zmienił się w spiskującego pół-MG, który myśli równolegle mechaniką i fabułą.
    Fate Core pokazał mi jak można zbudować świat na krótkich frazach i zaprząc je do tworzenia fabuły, a jednocześnie do rozstrzygnięć mechanicznych. FC pokazuje też unifikację mechaniczną o krok dalej, niż sądziłem, że jest możliwe (burza jako postać, pożar jako postać, itd.).
    D&D 4e był świetnym przykładem systemu rozdzielającego ostro walkę (taktyczną) od fabuły (kreowanej normalnie, mainstreamowo, z odgrywaniem, itd.).

    Tak, wiem, to są systemy, nie przygody.

    Z przygód, które wspominam podobnie mógłbym wskazać masę negatywnych przykładów. Z pozytywów – pierwsza przeczytana przygoda do OD&D, gdzie po raz pierwszy zetknąłem się z kompletną „pogardą” względem życia bohaterów – dla mnie, choć to było tak stare, jak nasze hobby, było to nowe, świeże podejście.
    Scenariusz sądowy prowadzony w moim klubie wieki temu – pół larp, mało rzucania kośćmi, w zasadzie w czasie rzeczywistym. To był świetny przykład na to, jak wygląda scenariusz bez choćby grama przemocy.
    Amber grany na jednym z konwentów – MG zorganizował możliwość przejścia Wzorca (wyglądało inaczej, niż w książkach, ale o wiele bardziej pasowało do RPG) i podczas dialogu pokierował moimi działaniami tak, że moja postać go nie przeszła, zginęła.

    Czasem to jest jeden myk (jak opowieść Morta o tym, jak w jego kampanii Cthulhutech inni gracze pomagają odgrywać paranoję jednej z postaci obgadując ją za plecami). W tych przygodach tylko Rodzina naszych czasów wyróżnia się właśnie podejściem do wyzwań. Chciałbym więcej takich pomysłów, więcej nieszablonowych rozwiązań.

    Polubione przez 1 osoba

     
    • Marek Golonka

      16 września 2016 at 12:54

      Dzięki za wyjaśnienie! Odpiszę dokładniej po ogłoszeniu wyników Q : )

      Polubienie

       
      • Enc

        18 września 2016 at 19:38

        Czekam z niecierpliwością 🙂

        Byłeś na Coperniconie na gali wręczenia? Ciekawi mnie co konkretnie Ola Mochocka mówiła odnośnie oprawy graficznej przygód. Podobno mocno chwaliła, ale nie znam szczegółów.

        Polubienie

         
    • Marek Golonka

      24 września 2016 at 21:09

      Encu, napisałem dzisiaj post o tym, co moim zdaniem warto wyciągnąć z prac tegorocznych finalistów: https://labfab.me/2016/09/24/czytanie-finalistow-quentina/ na pewno nie są to rewolucje na miarę tych, o których piszesz, ale… zastanawiam się, czy my nie jesteśmy po prostu zbyt starymi erpegowcami na takie rewolucje : ) Pamiętam, że gdy pięć-sześć lat temu poznałem Quentina sama formuła dopieszczonego jednostrzału z gotowymi postaciami była dla mnie dużym objawieniem, a teraz prawdę mówiąc trudno mi sobie przypomnieć, bym w ciągu ostatnich kilku lat napotkał jakikolwiek scenariusz uczący mnie czegoś naprawdę przełomowo nowego.

      Natomiast wciąż znajduję i cenię rzeczy, które pokazują mi coś może nie idealnie nowego, ale jednak inspirującego i dobrze zrobionego, wartego włączenia w mój warsztat erpegowy. I prace z tegorocznego Q to naprawdę solidne teksty tego rodzaju.

      Polubienie

       
      • ifryt

        24 września 2016 at 22:58

        A co myślisz o tzw. grach indie (story games)? Być może to jest pole gdzie mógłbyś znaleźć coś ciekawego?
        (Ja osobiście byłem tam i wróciłem – story gry jednak za daleko odchodzą od tradycyjnych rpg. Innowacje dla samych innowacji to nie jest coś co lubię. Ale czasami można znaleźć tam inpirujące pomysły.)

        Polubienie

         
      • Marek Golonka

        24 września 2016 at 23:26

        Story games bardzo lubię, tłumaczenie Grey Ranks dla Fajnych to jedno z najbardziej inspirujących doświadczeń w mojej erpegowej historii. W gruncie rzeczy to, co robię na blogu – solo plus, odcinki specjalne i tym podobne – to właśnie balansowanie na granicy między rpg a story games. Z jednej strony oddaję graczom władzę nad narracją na sposoby, które w tradycyjnych erpegach rzadko się zdarzają, ale z drugiej dbam o to, by świat nie był w pełni płynny i negocjowalny.

        O zaletach takiego podejścia pisałem, gdy zaobserwowałem je u Scobina: https://labfab.me/2016/07/20/wspoltworzenie-miasta/ i pewnie popełnię o nich notkę jeszcze raz, bo temat granicy rpg/story game ciągle się tu przewija. Na przykład WekT ostatnio wymyślił na Polterze storygrowy wariant sesji solo plus, gdy przeczytał mój wpis o nich : )

        Tylko : ) Z wrodzonej pedanterii muszę zastrzec, że indie a story games to jednak coś trochę innego. To pierwsze to kategoria-worek na niezależne, nietypowe, eksperymentalne gry, a drugie oznacza zabawy (właśnie chyba bardziej zabawy, niż gry), gdzie ciężar przenosi się z odgrywania postaci na współtworzenie historii.

        Polubione przez 1 osoba

         
      • Enc

        26 września 2016 at 20:55

        Bardzo fajne komentarze, o poziom wyżej od tego, co napisał np. Craven. I jeszcze z tego, co piszesz, te na stronie Q będą obszerniejsze. Czekam 🙂

        Serio, super, o coś takiego mi chodziło – zwracasz uwagę na pewne elementy, które były dla Ciebie ważne, pokazujesz jak je wykorzystano, jak je można wykorzystać, dopowiadasz dużo od siebie, również pokazujesz subiektywne spojrzenie, nie silisz się niepotrzebnie na obiektywizm tam, gdzie to nie jest potrzebne.

        Polubione przez 1 osoba

         
  4. Buzz

    16 września 2016 at 14:54

    Karnawał Quentina – nośnie to brzmi. W jego ramach zagram w 3 sesjach z 18 Quentina, o czym na pewno napiszę w najbliższym czasie. Niestety na Twoją sesję dane mi będzie dotrzeć (ograniczenia czasowe), ale wysłałem na przeszpiegi moich graczy :p

    Tegoroczne przygody na pewno przeczytam, choć dopiero po Coperniconie.

    Polubienie

     
  5. Marek Golonka

    20 września 2016 at 00:03

    Dzięki za podesłanie mi Kasi i Adama, to bardzo fajni gracze : )

    A co do gali – o ile dobrze pamiętam Ola Mochocka chwaliła, tłumacząc, że oprawa graficzna przekłada się na czytelność. Seji starał się wyjaśnić, że przyjmowanie bogato ilustrowanych prac szkodzi Quentinowi, bo zniechęca ludzi bez talentu plastycznego do wysyłania swoich, ale nie wiem, czy to przerodziło się w jakąś większą dyskusję, po formalnym ogłoszeniu wyników (i torcie na osiemnastkę Q) musiałem na jakiś czas wyjść.

    Polubione przez 1 osoba

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: