RSS

Sesje solo plus

22 Wrz

LF bez tła goldDrodzy i Drogie!

Regularnie piszę tu o schemacie sesji, w którym graczy jest dwójka, przy czym jedno ciągle kreuje głównego bohatera historii a drugie wciela się w różne postaci epizodyczne. Tłumaczenie wszystkich zawiłości takiego modelu gry za każdym razem jest dość męczące, postanowiłem więc spisać najważniejsze informacje o nim w jednym miejscu. Przy okazji z pomocą Agrafki i innych członków grupy Panie i Panowie, zagrajmy w RPG udało mi się wreszcie stworzyć zgrabną nazwę dla takich sesji. Panie i Panowie, oto biblia sesji „solo plus”!

Zasady

W tym schemacie gry – a właściwie nie tyle gry, co projektowania przygody – przygotowuję sesję dla dwójki graczy. Jedno z nich – nazwijmy tego gracza Protagonistą – wciela się w głównego bohatera fabuły i kreuje go przez cały czas, zupełnie tak samo, jak na normalnej sesji. Drugie zaś odgrywa po kolei kilka postaci, choć zawsze jedną naraz – są to najważniejsze postaci epizodyczne danej historii.

O ile pierwsza rola jest dość prosta, o tyle druga może wystąpić w kilku wariantach. Do tej pory prawie zawsze projektowałem sesje „solo plus” linearnie – w kolejnych aktach przygody drugi gracz wciela się w kolejnych, z góry zaplanowanych BNów. Do rozważenia są jednak inne podejścia: może istnieć pula postaci, które w trakcie opowieści to przybierają, to tracą na znaczeniu, a drugi gracz wciela się w tę, która akurat jest najważniejsza. Mogę sobie wyobrazić również taką sesję, w której nie od razu wiadomo, kto będzie kolejnymi ważnymi postaciami i drugi gracz dostaje kogoś na początek, ale potem sam decyduje, że chce przejąć jednego z BNów prowadzącego.

Warto jeszcze zaznaczyć, że postaci w takiej grze mogą być przygotowane przez prowadzącego zarówno jako gotowe osobowości, jak i szkicowe role. W Krucjacie pana de Rosignon każde z bohaterów ma określony charakter i przeszłość, ale już w moim quentinowym Smoczym Dziecięciu w szczegóły ubrani są tylko bohaterowie poboczni, a postać Protagonisty zarysowana jest bardzo ogólnie i gracz może określić jej płeć, osobowość czy wygląd.

Inspiracje

Stworzyłem system „solo plus”, by móc oddać na sesjach typ historii niełatwo poddający się „erpegizacji”: opowieść o pojedynczym bohaterze, który nie musi być ciągle samotny, niemniej jednak nie stanowi części żadnej stałej grupy. Postawiłem na tak nietypowy schemat gry, zamiast po prostu projektować scenariusze dla jednego gracza, bo uważam, że sesje wiele zyskują na interakcjach między graczami – zwykle poświęcają oni więcej energii na odgrywanie postaci, niż prowadzący na kreowanie BNów, bo nie muszą myśleć o masie innych spraw. Poza tym lubię trochę chaosu na sesji, a z oddawania najważniejszych postaci drugoplanowych graczom, którzy nie wiedzą o fabule tyle, co ja, rodzą się często ciekawe sytuacje.

W tym miejscu warto też przyznać się do bezpośredniej inspiracji – były nią kampanie w Warcrafcie III. Akurat go sobie przypominałem, gdy myślałem nad takimi przygodami i spodobało mi się to, że w kampaniach prawie zawsze jest jedna postać obecna w całej historii i inne dołączające na jedną czy dwie misje. Zacząłem się zastanawiać, czy gracz kreujący po kolei wszystkie te Jainy i Muradinów nie miałby równie dobrej zabawy, co gracz-Arthas, i uznałem, że niektórzy znajomi gracze faktycznie bawiliby się świetnie.

Korzyści

Po co grać w ten sposób? Podejrzewam, że wielu z Was już po przeczytaniu powyższego opisu czuje, czy sesje solo plus są dla nich, czy nie. Ale niezależnie od tego wyjaśnię, co ja sam uważam za zalety tego rodzaju sesji.

Naczelnym profitem wydaje mi się właśnie to, że wszystkie najważniejsze interakcje odbywają się w ramach drużyny. Sprawia to, że są dużo bardziej intensywne i nieprzewidywalne. Poza tym każde z graczy dostaje dla siebie unikatową rolę, która może być dla niego bardzo atrakcyjna.

I tak Protagonista ma szansę wykreować spójną, długą i satysfakcjonującą historię, podczas której jego postać nieustannie będzie w centrum wydarzeń. Ma czas na pokazanie jej z różnych stron, na nacieszenie się wszelkimi jej cechami i zdolnościami, a także na rozwój jej osobowości. Z kolei drugi gracz może wypróbować różne style gry i odgrywania, wcielić się na jednej sesji w kilka radykalnie różnych postaci. Jego relacja wobec fabuły także jest ciekawa – widzi ją z różnych stron, dzięki przeczytaniu kilku kart postaci zazwyczaj wie więcej, niż Protagonista, ale jednak nie jest wszechwiedzącym prowadzącym. Historia, którą pomaga wykreować, może go na wiele sposobów zaskoczyć.

Ostatnia korzyść, o jakiej chcę wspomnieć, jest mocno związana z moim trybem pracy nad erpegami. Łatwiej mianowicie jest mi coś wymyślić, gdy wychodzę od formy, niż gdy od treści. Po stworzeniu jakiegoś schematu mam zazwyczaj multum pomysłów na to, czym go wypełnić. Sprawia to, że tak specyficzny model rozgrywki jest dla mnie bardzo inspirujący: mam wymyślić jedną postać dla Protagnisty i kilka pobocznych. Kim one mają być? Z czego ma wynikać wymiana tych pobocznych? Jaka ma być relacja Protagonisty z kolejnymi z nich? Bardzo łatwo odpowiadam na takie pytania, gdy zadaje mi je konkretny schemat fabuły.

Ograniczenia

Warto lojalnie zaznaczyć, że sesje „solo plus” mają swoje ograniczenia. Pierwszym, najbardziej oczywistym jest to, że zwyczajnie nie są dla każdego – powyżej opisałem, dzięki czemu sposób odgrywanie obu ról na sesji może być zabawne, ale rzecz jasna trzeba dobrać graczy, którzy lubią taką zabawę: jedno, które dobrze się czuje kreując rozbudowanego, wyrazistego bohatera, i drugie lubiące bawić się różnymi stylami gry. Poza tym w związku z tym, że sesje solo plus składają najważniejsze interakcje w grze na barki graczy, jakość sesji bardzo mocno zależy od tego, na ile są oni zgrani.

Przykłady

Na chwilę obecną pracuję bądź pracowałem nad trzema scenariuszami sesji „solo plus”. Wszystkie są jednostrzałami, być może jednak w przyszłości spróbuję napisać dłuższą przygodę w tym modelu.  Oto one:

Smocze Dziecię – archetypiczna historia fantasy, gdzie Protagonista wciela się w młodego bohatera, a drugi gracz w jego trzech towarzyszy. Początkowo to Protagonista jest słabszy i otaczany opieką, pod koniec sam(a) musi stać się opiekunem dla słabszej postaci. Smocze Dziecię zdobyło wyróżnienie w Quentinie 2015 i jego treść można znaleźć tutaj, a moje notatki o projektowaniu go tutaj.

Krucjata pana de Rosignon – historyczny horror, w którym głównym bohaterem jest alzacki rycerz pragnący pokonać heretyków posługujących się czarną magią. Historia de Rosignona jest dość pokrętna, rozegranie jej mocno zależy od komunikacji między prowadzącym a graczami i na razie nie miałem pomysłu na to, jak ją spisać. Więcej o tych problemach w tym wpisie.

Honor Paladyna – przygoda do D&D, w której Protagonista wciela się w Paladyna, który musi utrzymać swoje rycerskie śluby, bo złamanie ich równa się zniszczeniu pieczęci utrzymujących w więzieniu potężnego demona. Drugie z graczy wciela się w Demonologa, który paktował z owym biesem i teraz szuka odkupienia, oraz w Dowódcę, który próbuje zorganizować opór przeciwko sługom biesa i może chcieć wykorzystać w tym celu Paladyna. Scenariusz właśnie powstaje, opublikowałem już wpisy o jego ogólnych założeniach oraz o kartach postaci do niego.

 
7 komentarzy

Opublikował/a w dniu 22 września 2016 w Scenopisarstwo

 

Tagi:

7 responses to “Sesje solo plus

  1. ifryt

    22 września 2016 at 17:42

    Pomysł wygląda ciekawie, chętnie bym go sprawdził w praktyce. I co jest dziwne dla mnie samego, najchętniej w takim układzie zagrałbym tym graczem o zmieniających się postaciach.

    Lubię to

     
    • Marek Golonka

      22 września 2016 at 19:40

      Miło słyszeć, że pomysł Ci się podoba 🙂 Co do tego, kim byś chętniej zagrał – czy to nie jest przypadkiem gen Mistrza Gry? Drugi gracz prowadzi fabułę w większym bardziej gromistrzowsko, niż Protagonista.

      A co do praktyki – bardzo chętnie bym Ci kiedyś poprowadził jedną z takich sesji w Warszawie albo na jakimś konwencie 🙂

      Polubione przez 1 osoba

       
  2. borejko (@borejko)

    22 września 2016 at 19:26

    Sprawdza się bardzo dobrze, zmieniło mój sposób prowadzenia na długi okres czasu. Pod warunkiem, że na dłuższą metę (np. w trakcie kampanii) bohater pierwszoplanowy (czyli główny) jest rotacyjny, podobnie jak drugoplanowi. Niestety, nie każdy gracz podziela zdanie Ifryta i raczej woli być na pierwszym planie. Co ciekawe ja osobiście grając, lubiłem bawić się właśnie postaciami , tak jak Ifryt, zazwyczaj gdy poznawałem nową grę, świat, czy dokoptowywałem do nowej drużyny.

    Pomysł nie jest nowy (już w Ars Magica grałem pomocnikiem maga (chyba henchmeni w oryginale się nazywali, tak jak w D&D, nie pamiętam), u nas eksplorowano temat w Dzikich Polach – patrz Podstarości na określenie bohatera drugoplanowego. Napisałem nawet tego typu samowtór przygodę do Portala [„Veni, Vidi, Vici?”=http://www.gitgames.pl/2015/11/veni-vidi-vici-czyli-trylogija-opsesji.html] i prowadziłem z Podstarościmi (i bez).

    A i zrozumienia tekstu nie ułatwia że szafujesz określeniami, których znaczenie może być różnorako interpretowane ze względu na ich znaczenie. np. „protagonista” – gdzie indziej używane jest „bohater główny”.
    Np. zdanie hermetyczne: „Warto jeszcze zaznaczyć, że postaci w takiej grze mogą być równie dobrze osobowościami, co rolami.”

    Polubione przez 2 people

     
    • Marek Golonka

      22 września 2016 at 19:54

      Dzięki za komentarz! Jak u Ciebie wyglądała ta rotacyjność? Kolejni gracze przejmowali tę samą postać? A może najgłówniejszym bohaterem były różne postaci w różnych scenach?

      Przejrzałem Dzikie Pola i faktycznie znalazłem podobny pomysł – gracze mogą tam grać nawzajem służących swoich postaci. Za to nie udało mi się znaleźć tak rozumianych Podstarościch – w podręczniku podstawowym (2 ed.) są wspomniani chyba tylko jako jeden z Typów, które można wziąć za zgodą MG.

      Dziękuję za linka do przygody! Postaram się ją przejrzeć w najbliższym czasie.

      Faktycznie trochę zamotałem z Protagonistą i innymi określeniami, postarałem się trochę to rozplątać. Mam nadzieję, że teraz czyta się łatwiej.

      Lubię to

       
  3. borejko (@borejko)

    22 września 2016 at 22:52

    Podstarości funkcjonował w pierwszej edycji Dzikich Pól i to nie był to nowy pomysł, jak napisałem. Ale dobrze ukazywał działanie tego typu postaci gracza na sesji – str. 202 DP I ed. „Podstarości – któż to jest?” Pamiętajmy, tylko że to suma doświadczeń autorów z RPG, przedstawiona w dosyć dobry sposób, jednak w szlacheckich sztafażach i służy jako przykład.

    Lata 90 u nas to nacisk na narracyjny styl zabaw, który niekiedy suponował, aby gracze odgrywali role BN NPC. Jak wspomniałem wyżej w Ars Magica, która (prawie zapoczątkowała) tzw. narracyjną rewolucję istnieli np. grogowie (Grogs). Były to osoby nie będące magami, a funkcjonujące w Zgromadzeniu (tworzeni np. przez graczy lub razem z Narratorem). Przy odpowiedniej wprawie można było pobawić się zatem czy to najemnym żołnierzem, czy kucharzem pracującym dla Zgromadzenia. Pierwsza moja postać do tej gry to właśnie grog.
    Z niewiadomych mi przyczyn Świta w Wampirze: Maskaradzie nie miała już takiego znaczenia jak w AM (albo ja nie pamiętam).
    Henchmens, Followers pojawiali się też wcześniej w AD&D czy innych iteracjach, a ówczesne angielskojęzyczne magazyny zapewne proponowały odgrywanie NPCów. Tak jak pisałem – nihil novi.

    Odnośnie rotacyjności.
    Jeśli myślimy o odgrywaniu przez kilku graczy jednej postaci (BG), to samo przez się nie zdaje to egzaminu z wiadomych względów. Zdarzało mi się jednak w ten sposób prowadzić przygodę, gdzie fabuła proponowała zmianę gracza odgrywającego BG np. problemy psychiczne Badacza Tajemnic w ZC – to faktycznie sprawdza się. I jest dobrym zabiegiem do wykorzystania jeden raz na jakiś czas.
    [Będąc w temacie i na marginesie, całkiem ciekawy zabieg narracyjny zastosowano w przygodzie „Na farmie czai się obcy” do Strefy śmierci, kiedy to do pewnego momentu gracz kieruje poczynaniami BG, a potem MG – postać ginie tzn. zmienia się w obcego]

    Z kolei gracz ciągnący swój wątek przygody BG w trakcie konkretnej opowieści/ przygody i zmiana na kolejnego BG realizującego swój cel doraźny ( w trakcie kolejnej sesji) to zabieg nader często stosowany w serialach i ma nawet swoje angielskie określenie wśród screenwriters (w tym moemecie nie pamiętam).
    Masa seriali przedstawia jak to robić, najlepiej chyba zacząć od tego który sugerował Mark Rein Hagen, czyli Star Treku. Pokazuje jak eksponować elementy scenariusza. Nierzadko w jednym odcinku BG jest konkretna postać, w kolejnym inna. Pewnie Lost i inne tego typu.
    Przykładowo, w niedzielę BG jest wojownik, a kolejna sesja zarezerwowana jest dla kapłana. Stosownie poodmieniasz cele, motywacje, temat, scenerię i inne elementy. Zdaje się, że też pisałem o tym w „VVV?”

    „Oczywiście istnieje możliwość zmodyfikowania go w taki sposób, by uczestniczyła w nim cała Swawolna Kompania – ja jednak nie zrobię tego nigdy. Dlaczego? Ano dlatego, po pierwsze, że osamotnienie to jedno z założeń opowieści grozy, a po wtóre, że trudno jest tworzyć opis dla kilku Panów Braci. Każdy z nich postrzega świat zupełnie inaczej, inaczej odbiera otoczenie, inaczej więc winien wyglądać opis dla wrażliwego pisarza, inaczej dla pijanicy, a zatem cały dyariusz byłby spisany zupełnie odmiennie. ”

    I identycznie jest z przedstawianiem przygody dla BG złodziejaszka, inaczej dla paladyna, bibliotekarza, czy złodzieja samochodów, zależnie od okoliczności, elementów przygody.
    Mam gdzieś tego typu tekst na blogu, bądź w plikach na ten temat, w sumie to powinien być już nawet za czasów Aleji Fantasy Zuhara.

    PS. Ponownie zwrócę uwagę, acz nie ma chyba czegoś takiego jak bohater najgłówniejszy. Mam jednak nadzieję, że teraz faktycznie jest łatwiej czytać. Nie będę sprawdzał :), bowiem dosyć naczytałem się w fundomie wpisów, zmieniających nierzadko sens całego wpisu o 180 stopni w trakcie komentowania :).
    Udanych rotacji!:)

    Lubię to

     
    • Marek Golonka

      22 września 2016 at 23:05

      Tym razem od końca – na potrzeby tego bloga istnieją bohaterowie najgłówniejsi, tak samo, jak gromistrzostwo i inne neologizmy i nie do końca poprawne formy, które tworzę/stosuję, nawet tego nie zauważając, i nie czuję potrzeby kontrolowania się w tym zakresie 🙂 Rozumiem, że może to Ci nie odpowiadać, ale czytelności bloga chyba nie zmniejsza.

      Wymiana tego, kto jest głównym bohaterem kolejnych sesji to prosta i fajna sprawa, której chyba jeszcze nigdy nie miałem okazji porządnie przeprowadzić – poza krótką kampanijką Monster of the Week, gdzie wyszło bardzo dobrze. Mam nadzieję, że kiedyś znowu będę miał taką okazję.

      Dzięki za wszystkie te przykłady i wyjaśnienia, które podałeś, bardzo ciekawie się to czytało. Nie twierdzę, że moje „solo plus” jest jakąś wielką rewolucją, wydaje mi się, że można by je uznać za zjawisko powstałe na przecięciu eksperymentów, o jakich piszesz, i quentinoidalnej szkoły pisania jednostrzałów – mój model pozwala stworzyć sesję mocno skupioną na jednym bohaterze, niezbyt się przejmującą ciągiem dalszym, ale nie pozbawiającą sesji korzyści płynących z interakcji między bohaterami. W tym zastosowaniu sprawdza się naprawdę dobrze i będę dalej eksperymentował z takimi sesjami.

      Zresztą dzisiaj przez cały wieczór dopieszczam „Honor Paladyna” i teraz już będę musiał jak najszybciej złapać graczy na sesję próbną…

      Lubię to

       
      • borejko (@borejko)

        23 września 2016 at 06:48

        Bardzo słuszne podejście do neologizmów, wszak blog jest Twój. Czytelności zapewne nie umniejsza, jednakowoż utrudnia komunikację, bowiem nie istnieje coś takiego jak quentoidalna, krakowska czy masłońsko-natalińska szkoła scenariuszy . Ale dosyć łatwo te i inne przyjmuję do wiadomości podobnie jak i „polskie wizje Warhammera”.

        Prawdopodobnie też zasugerowałem się tego typu określeniami jak: „system solo plus” czy „biblia” do zamieszczenia komentarza.
        Cieszę się, że zaciekawiłem.

        Polubione przez 1 osoba

         

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: